2011/08/06

Warsztaty

  Byłam na warsztatach z sutaszu. Znalazłam je dzięki Anabel :*, za co Ci bardzo dziękuję. Powzoliły nieco uporządkować moją mocno internetowo-chaotyczną wiedzę na temat sutaszu. Po raz pierwszy tez używałam innego sutaszu innego niż zwykle - poliwinylowego, który jest szerszy niż wiskozowy (ma 4 mm) oraz jest mniej zwarty. Łatwiej też rozwarstwia się i widać, że sznurki w środku są białe :/
A to kursanckie wytworki: kolczyki w bardzo klasycznym kształcie
oraz broszka.

Jestem bardzo zadowolona, choć zdaję sobie sprawę, że bardzo dużo ćwiczeń przede mną :)

2011/08/04

Lorelei

Tym razem sutaszowa zawieszka w ciepłych kolorach. Jest bardzo lekka, bo brązowe koraliki sa plastykowe, a żółte to szkło weneckie. Planowałam zrobić kolczyki, ale zawieszka wyszła duża, na kolczyki zdecydowanie za duża.
Na szyi prezentuje się tak

 Jest tak lekka, że jak położyłam ją na liściu nasturcji, to ten ani drgnął ;)
Jest podklejona brązowym filcem, zawieszkę ma miedzianą. 

2011/08/03

Angelore

Dziś pokażę komplet-nie-komplet, z którego jestem szalenie zadowolona (reszta dekupaży będzie w następnej notce). Najpierw powstał jeden kolczyk, ale wydał mi się bardzo krzywy i nieładny, więc nie byłam z niego zadowolona. Zrobiłam zawieszkę, już trochę inaczej, popatrzyłam jeszcze raz na kolczyk nieco łaskawszym okiem... po czym zrobiłam drugi. I we troje prezentują się całkiem-całkiem. :)




A dziś rano, zaraz po śniadaniu Myszek przyniósł mi szelki, które ma na sobie na wszelki wypadek w czasie spaceru na własnych nóżkach ;) Chyba mu się spodobało, choć tym zrazem znacznie szybciej żądał wzięcia na rączki ;)
Heh, chyba okres wózkowania się nieubłaganie kończy. Ratuuunku, dzieć mi dorasta ;)!

2011/08/02

Muzykotki i kocienie

Dekupaży ciąg dalszy, jak zapowiedziałam w poprzedniej notce :)
Najpierw kotki
Muzykotki (Music Cats)
Potem kocienie (shadowcarts), czyli koty w zaroślach
Kolejny zasadniczo tez jest muzykotkiem, ale z racji tych oczek został nazwany Zombiekotkiem ;)

Kolejne to po prostu kotki na kawałeczku drewienka w kształcie łezki. Oba kolczyki sa takie same, ale z racji tego, że są dwustronne, pokazuję na jednym zdjęciu każdy z innej strony.


 I kilka pomalowanych, tym razem to niebieskie koty, ale mam ich więcej, więc część pewnie podekupażuję :) lub potraktuję innymi kolorami :)



A z rzeczy niebizuteryjnych, dziś jest dzień przełomowy: pierwszy spacer z Myszkiem bez wózka. Myszek ma rok i 7 miesięcy, biega całkiem sprawnie, ale jeszcze bardzo szybko się męczy. Bo przecież te nóżki są jeszcze bardzo małe ;) Spacer więc był krótki, za to bardzo intensywny ;) i do domu Myszek już wracał u mamy na raczkach... ;)

2011/08/01

Lost Northern Star

Jak wcześniej pisałam, z dekupaży nie jestem szczególnie zadowolona, ale w technice tej nie mam za dużego doświadczenia, co można sprawdzić w archiwum bloga (tak naprawdę zrobiłam o parę kolczyków więcej niż jest pokazane na blogu, ale nie mam pojęcia, czemu się one nie znalazły na blogu).
Tak więc ciągle się uczę :) 
W niedzielę pokazałam moje wytworki-potworki koleżance, która jest absolutną mistrzynią decoupage i dzielnie zniosłam konstruktywną krytykę :). Następne mam nadzieję będą lepsze :)
Na początek dwie skrzyneczki (nad trzecią nadal pracuję).
Kot w bluszczu - jestem z niej naprawdę zadowolona, bo mi się podoba osiągnięty efekt, mimo pewnych niedociągnięć.

 A w środku niespodzianka: Miau!

Ta została po prostu obklejona serwetką i już wiem, że takich więcej nie będę robić, bo nawet jak sama serwetka jest dość różnorodna, efekt nie jest zachwycający. 



O kolczykach i bransoletkach napiszę jutro ;), jest już późno, Mały wreszcie śpi, więc może i ja się nareszcie wyśpię. Ostatnie dni miałam bardzo intensywne i dają o sobie już znać całkiem konkretnym bólem głowy..
W skrzyneczce wyglądają tak:
A to fragment mojego warsztatu pracy

 I bransoletki w skrzyneczce


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...